powrót do listy

Psy ze spalonego domku!

120,00 zł

Cel: 1 500,00 zł

8%
Zbiórka została zakończona
W czwartek na naszą Fundacyjną pocztę przyszedł list od Pani która błaga o pomoc dla pięciu psów które sama uratowała przed Wojtyszkowym schroniskiem czy też przed wypadkami komunikacyjnymi. Psiaki od dawna biegały przy ruchliwych trasach lub w centrum małego miasta żebrząc o kawałek chleba, to też prędzej czy później ktoś by je zgłosił do gminy lub zginęłyby pod kołami rozpędzonych aut.

Pani jako osoba prywatna te psiaki zabiera z ulicy, karmi, szczepi przeciwko wściekliźnie i szuka domków. Wszystko to na własny koszt. Ma mały ogródek działkowy z na którym zbudowała dla nich azyl. Jest na rencie chorobowej, nie pracuje, dlatego może tym psiakom poświęcić dużo czasu, praktycznie całe dnie, teraz gdy zrobiło się cieplej przebywa z nimi.
I wszystko byłoby pięknie i cudownie gdyby nie tragedia która wydarzyła się na początku ubiegłego tygodnia.
Sami przeczytajcie, cytuję:

Witam,
Pozwoliłam sobie do Państwa napisac z prośbą o pomoc.
Pisałam już do innych organizacji ale niestety jak do tej pory nikt nie zareagował, nie odpisał.
Pisze z nadzieją, że tym razem może się uda znalezc pomoc.
Opisze pokrótce moją sytuacje. Od ponad już 4 lat staram się ratowac zwierzaki z moich rejonów.
Mam na ogródkach działkowych takich peerelowskich swoją działkę na której mam taki prowizoryczny kojec i w nim przebywają tymczasowo psiaki które staram się ratować.
Karmie je tym na co mnie stać, dbam i kocham całym sercem.
Ogłaszam i szukam domów, czasem jakiegoś zabierze Fundacja.
Na sterylizacje mnie niestety nie stać, szczepię przeciw wściekliźnie. Psiaki wydaje .na umowe adopcyjna z zobowiazanirm do sterylizacji, sprawdzam potem czy dom wywiazal z umowy.
Sama jestem na rencie chorobowej, nikt mi nie pomaga, staram się jak tylko mogę. Zapewniam psiakom codziennie długi spacer.
Udało mi się znaleźć domy już sporej grupie psiaków, z czego jestem dumna !!
Obecnie mam pod opieką 5 psiaków.
Niestety wydarzyła się tragedia, kilka dni temu wybuchł tam pożar. Psiakom na szczęście nic się nie stało, dzięki sąsiadowi z działki obok, który w porę zareagował i je wypuścił.
Moje możliwości nie pozwalają na odbudowę drewnianego ogrodzenia, kojca. Spłonęły też dwie budy, a reszta jeszcze nadaje się do użytku. Spłonęły też miski, posłania i część karmy dla psiaków którą miałam w zapasie.
Po znajomych i sąsiadach poupychałam psiaki, ale już mam informacje, że muszę je zabrać w najbliższym czasie.
Jestem załamana swoją i psiaków sytuacją. Nie stać mnie na hotele, to teren schroniska w Wojtyszkach, nie mogę skazać ich na taki los. One już tyle przeszły złego w swoim życiu.
Ja obiecuje pomóc, pomogę w szukaniu domu, finansowo jak tylko mogę tez pomogę…Nie mam wiele, ale oddam ostatni grosz aby je ratować.
Sama mam w domu 3 psy, w tym dwa schorowane, starsze które leczę:(
Ja nie proszę, ja błagam w ich imieniu o pomoc, może zabierzecie choć jednego?
Ja nie wiem co mam zrobić, robie wszystko dla bezdomnych zwierząt ale teraz mam związane ręce przez swoją sytuację i to co mnie i psiaki spotkało:(
Błagam pomóżcie.


5 psów to dużo i mimo że obłożone jesteśmy bezdomniakami podjęłyśmy decyzję że zaopiekujemy się tymi psiakami. Bardzo awaryjnie zabierzemy je w przyszłym tygodniu (6 lub 7 czerwca) do Hoteliku Bonifacy. Wszystkie wymagają wizyt lekarskich, badań krwi, sterylizacji, szczepień i czipowania, być może także leczenia, wszystkie zabezpieczyć musimy przed pchłami i kleszczami. Gdy się z tym uporamy będziemy intensywnie szukać domów tymczasowych a najlepiej stałych.

Fundacja Dom dla Kundelka

Organizator zbiórki

zadaj pytanie

Wpłaty - 2

Komentarze