powrót do listy

Pomoc dla Pepy

200,00 zł

Cel: 8 000,00 zł

2%
Wpłać teraz
BŁAGAM NA KOLANACH, NIE MAM JUŻ LEKÓW, BEZ TEGO MÓJ MALUSZEK UMRZE W MĘCZARNIACH.

Bóg jednym aniołom rozdał skrzydła, drugim zaś mokre noski, wierne serca i mięciutkie futra. I zrobił to tylko dlatego, żeby człowiek już zawsze mógł przytulać anioła’’

Dzień dobry wszystkim…

Na początku chciałabym zaznaczyć, że ta zbiórka tak naprawdę nigdy nie miała powstać. Chcieliśmy nie prosić się o wsparcie i spróbować poradzić sobie sami. Nigdy nikogo nie prosiliśmy o pomoc, jednak teraz nie mamy wyjścia. Niestety koszty leczenia i badań nas przerosły????

Leczenie…no właśnie, jakie?

Pod koniec maja tego roku nasza kochana 10 miesięczna Pepunia zachorowała na najgorszą chorobę, która może dotknąć kotki, a mianowicie tzw. FIP. Jak może Państwo wiedzą, bądź nie, jest to choroba która bardzo szybko postępuje i prowadzi do śmierci. Na temat tej choroby można by było się rozpisywać i rozpisywać…Przyjmuje kilka form. Jedna z nich to forma neurologiczna, najgorsza ze wszystkich, która właśnie dopadła naszą Pepe. W przypadku diagnozy są trzy wyjścia: humanitarna eutanazja aby oszczędzić cierpienia, przedłużanie życia lekami (rzadko nawet do kilku tygodni) z większym bądź mniejszym skutkiem zmniejszenia bólu i cierpienia lub podjęcie bardzo, bardzo drogiego leczenia…Oczywiście podjęliśmy od razu decyzję o ratowaniu naszego promyczka bez względu na to jak wysokie są koszty. Dla nas życie naszego maluszka jest warte poświęceń…Pepunia jest małym urwisem. Od maluszka rozpierała ją energia, uwielbiała jeść, skakać, biegać…Znając jej charakter, zauważyliśmy, że coś jest nie tak. Dużo spała, była osowiała, nie rzucała się na jedzonko tak jak kiedyś, nie chciała bawić się ze swoim najlepszym przyjacielem Emusiem. Po wizycie u weterynarza okazało się, że ma 40 stopni gorączki. Przez 1,5 tygodnia nie dawaliśmy rady jej zbić. Po podaniu leków spadała na kilka godzin a potem znowu wracała…Pepunia była coraz słabsza, chudła w oczach.
Po tym czasie, mając wszystkie potrzebne wyniki z krwi i usg, wiedząc już, że żadne antybiotyki nie działają, trzech weterynarzy zdiagnozowało Pepunie. Diagnoza była spójna- FIP. Ktoś by mógł powiedzieć, że Pepa to tylko zwierzę, kotek jak każdy…Dla nas to jest słońce, które rozświetla każdy zły dzień, aniołek z mokrym noskiem i czterema różowymi łapkami. Nie wyobrażamy sobie by jej zabrakło, tak samo jak jej przyjaciel, nasz drugi kotek Emuś. Pepa jest z nami od 1 miesiąca życia, jej brat umarł najprawdopodobniej na FIP, mając właśnie zaledwie miesiąc. Nie daliśmy rady go uratować..Bardzo ją kochamy, a to czy będzie żyć, jest uzależnione teraz tylko od nas. Kwota którą chcemy uzbierać starczy na połowe leczenia, lecz nie chcemy prosić o więcej, gdyż odkładając pieniądze i oszczędzając być może uda nam się uzbierać resztę kwoty.
Pepunia bardzo dobrze reaguje na leki, lecz muszą one być podawane codziennie aby nie było nawrotu okrutnych objawów neurologicznych i gorączki.







Lidia Rusowicz

Organizator zbiórki

zadaj pytanie

Wpłaty - 1

Komentarze