powrót do listy

Gdy śmierć zagląda w oczy

530,00 zł

Cel: 2 000,00 zł

26%
Zbiórka została zakończona
BŁAGAM O POMOC, KOŃCZĄ SIĘ NAM LEKI, NIE MAMY JUŻ NAWET PIENIĄŻKÓW BY OPŁACIĆ WIZYTĘ I KROPLÓWKI W PONIEDZIAŁEK. BŁAGAM O JAKĄKOLWIEK POMOC.

Proszę Was ludzie dobrego serca o pomoc w zbiórce dla przygarniętego przez nas pieska, który wymaga leczenia. Misia to starszy piesek, którą los doświadczył w bardzo przykry sposób. Choć kiedyś kochana, mająca rodzinę, kiedy przyjęłam ją pod nasz dach była schorowana, wycieńczona, wygłodzona i przerażająco smutna. Proszę przeczytaj jej historię i pomóż nam zebrać chociaż trochę środków na jej leczenie. Nawet jedna złotówka to dla nas olbrzymi krok na przód. Leki, dieta i badania = cud życia

Misia ma około 9 lat, kiedyś zapewne była prężnym i silnym przedstawicielem swojej rasy, jednak obecnie to taka jedna kupka psich nieszczęść.

Z wyników badań widać, że Misia ma znacznie podwyższony poziom kreatyniny oraz mocznika we krwi, co oznacza, że cierpi na przewlekłą niewydolność nerek (PNN), która choć może być leczona skutecznie i łagodząco, jednak kończy się śmiercią, a bez leczenia i opieki paliatywnej w późniejszej fazie - w męczarniach.

Jak objawia się PNN? Pies w trakcie choroby, która latami może nie dawać znaków, ma cały zakwaszony organizm - odczuwa zgagę, jest apatyczny, traci kontakt z otoczeniem, chudnie bo nie ma apetytu, ma problemy z wypróżnianiem się mając przy tym wzmożone pragnienie. W ostatniej fazie choroby zwierzę ledwo oddycha, bardzo cierpi, zaczyna wymiotować i siusiać krwią.

Misia jednak walczy. Nie poddaje się. Nasz dom tymczasowy dla niej zmienił się w dom adopcyjny, bo uważamy, że skoro ona walczy, to my też dla niej powinniśmy zrobić wszystko - dać jej radość i dobre samopoczucie chociaż miałby to być dla nas za krótki czas niż byśmy tego chcieli.

Nasza codzienność z nią to: poranne i wieczorne leki, codzienne wizyty u weterynarza na kroplówki.
Karma weterynaryjna na nerki kosztuje około 200 zł/miesięcznie (z uwagi na żeby trzeba podawać zamiennie suchą i mokrą by nie stracił chęci do jedzenia, wówczas kwota rośnie).

Obecnie choć schorowana, stara się zachować pogodę ducha i stawić czoła wyzwaniu jakim jest leczenie. Nic tak nie cieszy jak jej merdanie ogonem, błysk w oku, apetyt, zdrowa sierść i łaszenie się by go pogłaskać.

Pomóż i pozwól jej godnie i bez cierpienia dożyć sędziwej starości jako kochany i zadbany pies. Każda jedna złotówka to dla nas ogromny krok naprzód. POMÓŻ, proszę.
Bardzo cieszyłam się gdyby ktoś chciał podarować Misi karmę, albo nawet podzieli się swoim doświadczeniem w walce z niewydolnością nerek.

Urszula Swiatlowska

Organizator zbiórki

zadaj pytanie

Wpłaty - 27

Komentarze