powrót do listy

Walka Figaro z rakiem

2 289,00 zł

Cel: 2 500,00 zł

91%
Zbiórka została zakończona
AKTUALIZACJA 5.07 nadal błagam o pomoc dla mojego przyjaciela, całkowite leczenie Figaro wyniesie około 3 tysięcy. błagam o jakąkolwiek złotówkę. Za tydzień czeka Nas zabieg wycięcia guzów z pyszczka, proszę o pomoc. To już ostatnia prosta by Figaro pokonał raka i cieszył się życiem.

W kwietniu bieżącego roku u mojego czworonoznego przyjaciela wykryto nowotwór. Od tej pory walczymy z wszystkich sił z rakiem. 2 miesięczne leczenie daje efekt ale droga do wyleczenia jest długa. Dlatego błagam Państwa o pomoc.
Nowotwór - Diagnoza jest jednoznaczna, lekarze nie mają wątpliwości. Badanie RTG, USG, biopsja. Figaro, bo tak na imię ma to moje czworonożne życie zabrane 6 lat temu z schroniska, leży grzecznie, daje się badać, zaglądać, przesunąć, przestawić, obrócić. Daje sobie zrobić wszystko, jakby wiedział... Leży taki spokojny 2 godziny. Moje 4 kg szczęścia, miłości i niezwykłej mądrości. Są powiększone zagardłowe węzły chłonne, zmieniona śledziona... Siedzę naprzeciwko i w środku umieram, choć staram się nie pęknąć. Musimy kupić jedzenie, inne niż zwykle. Trzeba zmienić dietę, bo przez powiększone węzły chłonne, migdałki i guzy w pyszczku ma problem z jedzeniem suchej karmy. Wykupujemy leki. Jedne, drugie, trzecie. Suplement dla psów w trakcie chemioterapii. Cały czas mamy nadzieję, a wszelkie wątpliwości staramy się przegonić jak najszybciej. Walczymy od kwietnia. I nadchodzi taki czas, kiedy zaczyna, najzwyczajniej w świecie, brakować pieniędzy. Co tydzień, w każdą sobotę przez 12 tygodni podajemy chemię. Co trzecią środę dodatkowo przyjeżdżamy na wizytę u kardiologa, zbadać serduszko. W najbliższym czasie planowana jest operacja usunięcia guzów z pyszczka. Ze względu na kredyt hipoteczny, bank nie udzieli nam już pożyczki. To ten moment, w którym MUSZĘ prosić o pomoc. Nie jest mi łatwo, nawet jest mi trochę wstyd, ale zwyczajnie MUSZĘ. Nie wyobrażam sobie dnia, w którym spojrzę w jego oczy i będę musiał przyznać, że nie mamy już pieniędzy na walkę o niego. Że przegraliśmy, bo nie mamy jak opłacić leczenia. Proszę o szansę dla niego, bo rokowania mimo jego wieku są optymistyczne. On ma szansę jeszcze cieszyć się życiem! Jest szansa, że jeszcze spędzimy sobotę na wsi, na łąkach leniuchując i ciesząc się towarzystwem całej rodziny. Jest szansa, że jeszcze spędzimy sobotę właśnie tak, a nie z chemią wtłaczaną do jego żył... Robimy wszystko, co w naszej mocy. Sprzedamy wszystko, co możemy, żeby uzbierać choć na jedną wizytę. Ale bez pomocy osób trzecich nam się nie uda. Dlatego proszę o wsparcie - nawet najmniejsze, symboliczne. Dla Was to jedna złotówka, dla nas to kamień milowy w walce o życie naszego pieska.

Joanna Kinowska

Organizator zbiórki

zadaj pytanie

Wpłaty - 113

Komentarze